Być jak Carrie

Udostępnij ten post


Jedyną rzeczą, jaką zrobiłam z sukcesem w kuchni, to bałagan. No i kilka drobnych pożarów.
- Carrie Bradshaw


    Od kiedy zaczęto mnie pytać, kim chciałabym zostać w przyszłości, miałam już w głowie wszystko, oprócz bycia księżniczką. Może to dlatego, że jestem jedynaczką. Trudno było mi chcieć być kimś, kim już byłam. Księżniczką Mamusi i Tatusia.

    Chciałam być więc weterynarzem (dopóki nie powiedziano mi, że to nie tylko odrobaczanie milusich piesków i futrzastych kotków); adwokatem, nauczycielką matematyki, polskiego, angielskiego, kasjerką w sklepie, podróżnikiem, tłumaczem, redaktorem rubryki czasopisma dla pań, w której odpowiada się na listy czytelników; korepetytorem, fryzjerem, hakerem, mechanikiem samochodowym, aktorką, tancerką, wokalistką, pracownikiem Sephory, vlogerką i dziennikarką.
      W kolejności chronologicznej.

    Pomiędzy tymi wszystkimi abstrakcjami, chciałam pisać. Wrzucałam do zamykanej na klucz szuflady ckliwe wiersze, nigdy niedokończone opowiadania i "felietony" o kaszmirowych sweterkach w stylu Rebeki Bloomwood. Felietony, nie sweterki.

    Od tego czasu minęły lata świetlne, a ja nadal piszę. I nawet mogłabym to robić zawodowo. Na chwilę obecną. Może za pięć lat będę żałowała, że nie poszłam na robotykę.
    Żartuję. Nie umiem liczyć.

    Na dzień dzisiejszy chcę być jak Carrie Bradshaw. Carrie, która potrafi obserwować. Patrzy i opisuje. Też zamierzam spróbować. Obserwować świat i przelewać zwykłe obserwacje na papier. Codzienność przekształcać we wnioski o dzisiejszym świecie. I może nawet kiedyś skubnę nowojorskiego życia jak Carrie.
    A może i nie.

    Witam i zapraszam na przegląd moich szufladowych dobroci i niedobroci. Zobaczymy, może coś z tego będzie. Na pewno nie obiecuję systematyczności. Nie opanuję tej sztuki nawet, kiedy będę musiała codziennie brać leki ratujące moje życie. Chcę po prostu sprawdzić się w pisaniu "do ludzi". Jeśli to jest to, co powinnam robić w życiu, będzie mi to sprawiać frajdę i będę pisać. A jeśli nie? Nie wiem, żyjmy tym, co teraz.

    Dzień dobry i do zobaczenia!


Follow my blog with Bloglovin

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz